RSS
poniedziałek, 23 lutego 2009
MÓJ MISTRZ ODSZEDŁ!
"Siedliska spłonęły w dzień Nowego Roku w siedemdziesiątych latach. To wtedy w potężnych płomieniach uleciał do nieba duch domu, który ukrywał się jeszcze w jego niesplądrowanych (być może) skrytkach.
 Dziś - odbudowane, są już tylko miejscem, które nazywa się Siedliska. Nigdy już tam nie pojechałem. Wiem, że ciszę zdewastowanego parku przerywa dudnienie pociągu pośpiesznego Warszawa-Kraków, którego linia przebiega teraz w pobliżu. I wiem także, że nie należy wracać do miejsc świętych swego dzieciństwa. A wspomnienia? Cóż, żyją wiecznie. Czasem nawet wbrew naszej woli. Bo przecież jesteśmy wspaniali i współcześni."
                                                                  
                                                Franciszek Starowieyski

Uleciałeś ku swojej Bratkówce, ku swym Siedliskom...
Osierociłeś kolekcje...

Dziękuję że byłeś!

Kiedy widzieliśmy się ostatni raz - trzymał szable w ręku, powoli ją oglądał...
Wiedziałem - poczułem, że stoi przede mną szlachcic -   człowiek epok dawno minionych. Był wielkim magiem, znającym język przedmiotów!


poniedziałek, 01 grudnia 2008
ZŁOTE MYŚLI Z DZISIEJSZEGO DNIA
 ja - No na pewno chyba nie...


A. - przecież nie przyjaźnimy się z ludźmi,
którzy nie mogą nie mieć wad
ja - ale za to jakie zalety
sobota, 29 listopada 2008
Codziennie spoglądamy w dal - w dal nieskończoności... ;) - Codzienna - walka z wiatrakami;)

Przesuwamy terminy, śmiejemy się gdy normalnie płakać by trzeba, machamy ręką na absurdy – bo przecież los wielki kreator życia, postanowił zabawić się naszym kosztem;) Wpychając nas, na co nowe surrealizmy rzeczywistości. Błądzimy jak dziecko we mgle, ale tworzymy nowe miejsce!

Każdy ma „dobrą rade” - swoje zdanie na temat tego co my mamy zamiar robić – czasem można oszaleć. Każdy ma swoją wizje i wydaje się im że to takie proste, takie łatwe.

Z uśmiechem pokonujemy kłody...

Codziennie – coś nowego – codziennie – Droga Wspólniczko;)

środa, 26 listopada 2008
Poranny mail... ;)

Jak każdego poranka, przy filiżance kawy, czytam maile. Znajomy pisze o problemie z kotem, ktoś o innym problemie i tak brnę w tych mailowych problemach aż tu nagle znajoma pisze;

-Ponieważ nic mi nie przychodzi do głowy, dam Ci piosenkę. Posłuchaj sobie i bądź ukojony, jak i ja jestem-

Zrobiło mi się bardzo miło i tak pomyślałem a może 26listopada ogłosić dniem - "Podaruj piosenkę znajomemu" - co wy na to?
Zaraz wyśle coś do kilku przyjaciół - może i oni zrobią to samo;)
Dziękuję Frido;)




niedziela, 23 listopada 2008
;)

Chyba idą święta - pomyślałem dziś rano, widząc śnieg za oknem.

Dałem nowe ziarenka papugom i zaparzyłem kawę.

Obejrzałem się w odbiciu srebrnego dzbanka i zatopiłem myśli.

Zastanawiałem się nad wczorajszym spotkaniem u M.

Świetnie rozmawiało mi się z G. reszty towarzystwa nie znałem;) raz w czas ktoś przysiadał się do nas. Spodobała mi się melodyjność słów, akcentu młodej polko – marokanki. Potem a może wcześniej, włączyła mi się ironia ale starałem się ją okiełznać. Męczyło mnie pytanie co robię aktualnie w życiu. Patrzyłem na M – zawsze był dla mnie miłą zagadką. Reszta ludzi mocno intelektualna;) Był też psychopatyczny tancerz tanga;) Rozbawiała mnie chwila kiedy ktoś pytał czym się teraz zajmuje, co robi – on ze spokojem odpowiadał – aktualnie tańczę tango. (bynajmniej nie jest zawodowym tancerzem) Czas płyną a my z G piliśmy jako jedyni piwo;) Tak byliśmy zdecydowanie inni;) Przy okazji dowiedziałem się kilku rzeczy o sobie;) Rozbawiło mnie to że niektórzy tak śmiesznie mnie odbierają. Choć zaskoczyło mnie to. Że pewna pani, która mnie zdaje się dobrze powinna znać, uznała mnie za antysemitę, którym nigdy nie byłem i nie będę;) Dziwne przecież wydawało by się że każdy zna mnie z miłości do ludzi. Cóż widocznie nie każdy;) hehe

Czułem się wczoraj stary, a może to ten dystans jaki nabrałem do świata....

sobota, 22 listopada 2008
To nie był spektakl.

Zasiedliśmy przy stole na jego krańcach i wspominaliśmy. Poczułem się jak bohater sztuki, o dwojgu przyjaciół, którzy spotkali się po wielkiej rewolucji, wygnaniach, mordach, wiezieniach.

Muzyka podkreślała atmosferę. Piliśmy kawę i obojgu nam było zimno.

  • myślę że ona teraz patrzy na nas z góry i wszystko widzi i wie...

  • jeśli tak to spełniło się jej marzenie, zawsze była ciekawska.

  • Jaką poznała o tobie tajemnice?

  • cisza...

Wspominaliśmy K. opowiadaliśmy jak poradziliśmy sobie ze śmiercią – a może raczej jak sobie nie poradziliśmy.

Śmialiśmy się z chwil dawno minionych, ona paliła papierosa. Na widowni za oknem przemykali ludzie. Wiał wiatr, szarość ta nas nie obejmowała. Tu trwał spektakl. Ona przypomniała mi o kombinatorstwie i układach na świecie, a przecież jeszcze wczoraj nakarmiłem się pięknem, czytałem o Kapuścińskim.

Łapie się za głowę – mówię – chyba już nie chce tego słyszeć, obracam to w żart. Jak zawsze to co mnie przerasta obracam w żart.

  • chyba się zestarzałam – mam takie refleksje

  • a ja myślę o wykupieniu katakumby na Powązkach, wiesz wszyscy wiedzą, że jak teraz bym kojfną to można sprzedawać wszystko co posiadałem, byle tylko pochować mnie na Powązkach. Patrz nawet jestem na to przygotowany – wyjmuję listy z szuflady...

    Zaskoczynie – w jej oczach.

  • Śmiejemy się.

 Patrze na zegarek – chyba czas się nam skończył. Wychodzimy i każdy jedzie w swoją stronę, aż do następnego spotkania.

czwartek, 20 listopada 2008
...

Zdaje się, że byłem dziś jedynym szaleńcem, który wybrał się na spacer;)
Rano odwiozłem G na dworzec - (pomknęła do Krakowa) - Następnie przedzierałem się przez deszcz i wiatr by dotrzeć do miejsca przyszłej pracy;)  Załatwiłem tam co miałem załatwić i wypiłem kawę. Pogoda w tym czasie lekko się poprawiła. Postanowiłem wracać do domu. Na rogu ulic Emilii Plater i Świętokrzyskiej zachwyciłem się czyjąś torebką i nie omieszkałem o tym poinformować właścicielkę. (jaka była zdziwiona i zadowolona) Na fali zachwytu - zakochałem się i w pogodzie! Wiał silny wiatr i deszcz siekał parasol, lecz ja dzielnie pełen spontaniczności wybrałem się na spacer. Tak przemierzałem zamyślony kolejne metry, kałuże, i jesienne liście. Mijałem kosze na śmieci wypełnione połamanymi parasolami. Wyglądały malowniczo, jak gdyby ktoś na chwile zostawił tam parasol i miał zaraz wrócić, a może nigdy nie wrócić... Może w tych "instalacjach" było coś smutnego, coś trącającego przemijanie. Tak jak by ktoś pozostawił ten prozaiczny przedmiot i wskoczył pod samochód.
  Nagle spostrzegłem że już stoję na wprost hotelu Europejskiego. W tym czasie G. dotarła do dawnej stolicy. Ja roześmiałem się - mówiąc do siebie - jesteś zapewne jedynym szaleńcem, który wybrał się dziś na spacer i cieszył się pogodą. Wracałem przez ogród Saski - był wspaniały...

Na Blogu Piri Piri zapytała mnie - co mnie tak fascynuje w życiu - to właśnie mnie fascynuje! To że jest czasem tak pięknie - wbrew logice:) 
niedziela, 02 listopada 2008
...
<meta content="OpenOffice.org 2.4 (Win32)" name="GENERATOR" /><meta content="0;0" name="CREATED" /><meta content="0;0" name="CHANGED" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } A:link { color: #000080; text-decoration: underline } A:visited { color: #800000; text-decoration: underline } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">To już rok gdy cisza zaległa pomiędzy nami, to już rok podróży bez Ciebie – Ty poszłaś przodem...</p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><br /> </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Zebraliśmy się tu taj by pożegnać córkę, siostrę i przyjaciela... - kiedy wypowiadałem te słowa spostrzegłem do ilu osób płynie ta żałobna melodia... W mgnieniu oka zorientowałem się jak bardzo Ją nie znałem choć znałem też bardzo dobrze. Jak bardzo potrafiła kochać ludzi, a oni kochali Ją. </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Kiedy wypowiadałem następne zdania – ...i oto spoglądasz na nas z góry uśmiechasz się i czuwasz nad nami – przez latarnie sklepienia wpadła struga światła, a przecież to był taki pochmurny szary dzień. Nagle nabrałem pewności że to co mówię ma moc, że te słowa nie idą w próżnie, lecz trafiają w dal - w dal nieskończoności...</p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><br /> </p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><br /> </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Kiedy poznałem Kasie? – w zerówce – miałem 6 lat. Pamiętam doskonale kiedy to wcale nie chciałem się z Nią bawić. Nic nie zapowiadało ponad 20 letnią przyjaźń. Los bywa przewrotny tak też podarował mi Ja a mnie Jej. Staliśmy się przyjaciółmi na śmierć i życie. Towarzyszyliśmy sobie przez całe dzieciństwo, przez czas dorastania, zdobywania nowych doświadczeń, w jakiś niewidzialny sposób wspieraliśmy się i kibicowaliśmy z oddali. Czas pokazał że możemy być od siebie daleko i tak blisko. Potrafiliśmy się śmiać i szaleć jak małe dzieci, ale i zasiadać wygodnie i w półmroku mokotowskiego domu rozmawiać na poważne tematy. Bywało że nasze poglądy nie zgadzały się,zdarzały nam się też okresy kiedy byliśmy na siebie obrażeni i z upartością osła zastygaliśmy w pozie zobojętnienia, jednak oszukiwaliśmy sami siebie. Czas pokazywał, że w tej pozie jest poszukiwanie drogi do zgody. Nie szliśmy tą samą ścieżką lecz dwoma odrębnymi szlakami, które biegły równolegle, czasem zaś krzyżowały się niespodziewanie. </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Jaka Byłaś? Wesoła, spostrzegawcza i cholernie wrażliwa! Choć doprowadzałaś mnie czasem do szału brakuje mi tego cholernego wspólnego czasu. Prawie każde wspomnienie gdzieś wiąże się z Tobą. Często się łapie na tym, że idąc przez „nasze miasto” wspominam nasze szaleństwa. A teraz ta cisza zaległa między mną a Tobą.</p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><br /> </p> <p style="margin-bottom: 0cm;"> </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Kiedy odeszłaś, na mnie spadł ten dziwny stan niedowierzania, przecież byłaś zawsze!</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Ucisk w klatce piersiowej towarzyszył mi przez ponad 4 miesiące, myślałem że trzeba do tego przywyknąć. Kiedy jednak ta niewidzialna ręka puściła z uścisku moje serce, rozum nadal poszukiwał namacalnych dowodów, że Ciebie nie ma. W sposób okrutny okaleczał moje myślenie, nakazywał mi wyobrażać sobie Ciebie zimną, bladą, z zamkniętymi pustymi oczami, w stanie rozkładu, wszystkie te potworności faszerowały mnie, by tylko zrozumieć prozę życia. Musiało minąć sześć miesięcy bym wybuchł niekontrolowanym atakiem szlochu. Jak małe głupiutkie dziecię, płakałem bo nie mogłem do Ciebie zadzwonić! Od tak na pół minuty. Jaka złość i żal ogarnęła mnie! Czy wtedy w zwojach mojego umysłu zawitało zrozumienie – pogodzenie się z rzeczywistością? Nie wiem – nawet nie wiem czy w ogóle zawitało. To już rok gdy cisza zaległa pomiędzy nami... a łzy spływają mi po policzkach kiedy to pisze. </p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><br /> </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Nadal nie potrafię patrzeć na niektóre zdjęcia, nadal uciekam od niektórych wspomnień – nie ma we mnie złości – jest tylko żal. Nie obwiniam ani lekarzy ani Boga – po prostu przyjmuje to i już.</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Zaciskam wargi, ściskam powieki – płacze tylko na to mnie stać... dziś takie słońce a z nim i wspomnienia....</p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><br /> </p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">09:04</span>, <span class="IPTautor">uzupio</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/11/lt-page-size-21cm-297cm-margin-2cm-P-margin.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/11/lt-page-size-21cm-297cm-margin-2cm-P-margin.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (2) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> niedziela, 28 września 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3330458"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">BŁAZEN ZAWSZE JEST SMUTNY OD ŚRODKA</div> <div class="BlogWpisTresc"> <meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="CONTENT-TYPE" /><title /><meta content="OpenOffice.org 2.4 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">Przeglądałem dziś wizerunki błaznów, i rzuciło mi się w oczy – a może chciałem to zobaczyć – że każdy z nich nosił w sobie smutek. </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Uśmiechnięci, zadumani, ale jednak zawsze naznaczeni żalem. Raz widocznym w oczach raz, ukrytym pod roześmianą twarzą innym razem zaklętym w geście ciała. </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Czy błazen zawsze jest smutny od środka? - zapewne tak, bo jak można błaznować – szydzić ze świata jeśli nie zna się jego mechanizmu, a świat jest żałosny... </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Tak też moje dziecinne przeświadczenie, że błazen to szalenie dramatyczna postać umocniło się we mnie. Sam uważałem i uważam do dnia dzisiejszego, że jestem swoistym błaznem, urodziłem się z uśmiechem na ustach ale obciążeniem na duszy. Ta moja świadomość marności świata towarzyszy mi od zarania. Choć śmieje się do granic szaleństwa, choć rozśmieszam otoczenie, zawsze jednak stoję gdzieś obok, płynę wpław a życie takie jest trudniejsze od innych. Niezrozumiany, świadomy bagna w jakim się brnie, a to przytłacza. Choć wszystko nakazuje się śmiać, wewnątrz coś woła – marność nad marnościami – przeklętego świata. Tak też błazen to smutny pan...</p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">10:16</span>, <span class="IPTautor">uzupio</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/09/BLAZEN-ZAWSZE-JEST-SMUTNY-OD-SRODKA.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/przeciwnie/2008/09/BLAZEN-ZAWSZE-JEST-SMUTNY-OD-SRODKA.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> środa, 17 września 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3309544"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">69 rocznica </div> <div class="BlogWpisTresc"> <span id="adv_wl"><br />Rosjanie zaatakowali o 6.00 rano. Wprowadzili do Polski ponad 4 tysiące czołgów, 1800 samolotów i prawie 2 miliony żołnierzy, którym Polacy mogli przeciwstawić jedynie ponad 300 tysięcy żołnierzy. </span><p><b><br /></b></p><p><b>Obywatele!</b></p> <p>Gdy armia nasza z bezprzykładnym męstwem zmaga się z przemocą wroga od pierwszego dnia wojny aż po dzień dzisiejszy, wytrzymując napór ogromnej przewagi całości bezmała niemieckich sił zbrojnych, nasz sąsiad wschodni najechał nasze ziemie, gwałcąc obowiązujące umowy i odwieczne zasady moralności.</p> <p>Stanęliśmy tedy nie po raz pierwszy w naszych dziejach w obliczu nawałnicy zalewającej nasz kraj z zachodu i wschodu.</p> <p>Polska, sprzymierzona z Francją i Anglią, walczy o prawo przeciwko bezprawiu, o wiarę i cywilizację przeciwko bezdusznemu barbarzyństwu, o dobro przeciwko panowaniu zła na świecie. Z walki tej, wierzę w to niezłomnie, wyjść musi i wyjdzie zwycięsko.</p> <p>Obywatele! Z przejściowego potopu uchronić musimy uosobienie Rzeczypospolitej i źródło konstytucyjnej władzy. Dlatego, choć z ciężkim sercem, postanowiłem przenieść siedzibę Prezydenta Rzeczypospolitej i Naczelnych Organów Państwa na terytorium jednego z naszych sojuszników. Stamtąd, w warunkach zapewniających im pełną suwerenność, stać oni będą na straży interesów Rzeczypospolitej i nadal prowadzić wojnę wraz z naszymi sprzymierzeńcami.</p> <p>Obywatele! Wiem, że mimo najcięższych przejść, zachowacie, tak jak dotychczas, hart ducha, godność i dumę, którymi zasłużyliście sobie na podziw świata.</p> <p>Na każdego z was spada dzisiaj obowiązek czuwania nad honorem Naszego Narodu, w najcięższych warunkach.</p> <p>Opatrzność wymierzy nam sprawiedliwość.</p> <p>Kossów, dnia 17.9.1939</p> <p>/-/ <b><span title="Ignacy Mościcki" class="posthref" data-href="http://pl.wikisource.org/wiki/Ignacy_Mo%C5%9Bcicki">Ignacy Mościcki</span></b></p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">20:49</span>, <span class="IPTautor">uzupio</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/09/69-rocznice.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/przeciwnie/2008/09/69-rocznice.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div id="BlogStronicowanieBox"> <table> <tr><td class="BlogStronicowaniePoprzednie"> <div>   </div> </td><td class="BlogStronicowanieStrony"> <div> 1 , <a href="/html/1310721,262146,169.html?2">2</a> , <a href="/html/1310721,262146,169.html?3">3</a> , <a href="/html/1310721,262146,169.html?4">4</a> , <a href="/html/1310721,262146,169.html?5">5</a> <a href="/html/1310721,262146,169.html?6">...</a> <a href="/html/1310721,262146,169.html?9">9</a> </div> </td> <td class="BlogStronicowanieNastepne"> <div> <a href="/html/1310721,262146,169,170.html?1,1">następne</a> </div> </td></tr></table> </div> </div> </td> </tr> </table> </div> <div id="Stopka"></div> </div> <script type="text/javascript"> document.domain = 'blox.pl'; </script> <div id="sidebox_wrap"> <div id="sidebox_control" class="exp"> <div id="sidebox_bg"></div> <div id="sidebox" class="skin3"> <div id="sidebox_roll"></div> <div id="sidebox_body"> <a href="http://blox.pl/"><img src="http://blox.pl/images/belka/bloxlogo.png" alt="Blox.pl" /></a> <div class="nav"> <a class="nb" href="#" id="sidebox_btnprev"><span>poprzedni blog</span></a> <a class="nb" href="#" id="sidebox_btnnext"><span>następny blog</span></a> <a class="cb" onclick="dataLayer.push({'dimension7': dimension7,'vpv': vpv, 'event':'SendVirtualPageView'});" href="http://www.blox.pl/html/8257537.html"><img src="http://blox.pl/images/belka/createblox-btn-skin3.png" alt="załóż bloga" /></a> <a class="cb" onclick="dataLayer.push({'dimension7': dimension7,'vpv': vpv, 'event':'SendVirtualPageView'});" href="http://www.blox.pl/blog/signup/1"><img src="http://blox.pl/images/belka/createblox-btn-skin3.png" alt="załóż bloga" /></a> </div> <!-- .nav --> <div id="sidebox_container_0" class="list"> <strong id="sidebox_title_0" class="h"></strong> <ul id="sidebox_list_0"> <li class="dummy"></li> </ul> <!-- #sidebox_list_0 --> <p class="more"><a id="sidebox_link_0" href="#"></a></p> </div> <!-- .list --> <div id="sidebox_container_1" class="list"> </div> <!-- .list --> </div> <!-- #sidebox_body --> </div> <!-- #sidebox --> </div> <!-- .exp --> </div> <!-- #sidebox_wrap --> <iframe id="boxframe" name="bblo_frame" src="http://cookiecontainer.blox.pl/html?page=cookieStore¶ms=,134430"></iframe> <script type="text/javascript"> function bblo_addEvent(obj, type, fn) { if (obj.addEventListener) { obj.addEventListener(type, fn, false); } else if (obj.attachEvent) { obj["e" + type + fn] = fn; obj[type + fn] = function() { obj["e" + type + fn] (window.event); } obj.attachEvent("on" + type, obj[type + fn]); } } function bblo_O(n) { return document.getElementById(n); } function bblo_trim(x){return x.replace(/^\s+|\s+$/g,'');} function bblo_hasClass(obj, clName) { var clN = ' ' + obj.className + ' '; return (clN.match(' ' + clName + ' ') != null); } function bblo_addClass(obj, clName) { if (bblo_hasClass(obj, clName)) return; obj.className = bblo_trim(obj.className + ' ' + clName); } function bblo_removeClass(obj, clName) { if (!bblo_hasClass(obj, clName)) return; var clN = ' ' + obj.className + ' '; eval("obj.className = bblo_trim(clN.replace(/ " + clName + " /g,' '));"); } function bblo_swapClass(obj, oldName, newName) { bblo_removeClass(obj, oldName); bblo_addClass(obj, newName); } var blox_frame = null; function bblo_init(e) { if (top.location != self.location) return; blox_frame = window.frames['bblo_frame']; window.setTimeout(bblo_ready, 10); } function bblo_completeList(n, item) { var obj = { title: bblo_O('sidebox_title_'+n), link: bblo_O('sidebox_link_'+n), list: bblo_O('sidebox_list_'+n), container: bblo_O('sidebox_container_'+n) }; try { obj.title.innerHTML = item.title; obj.link.href = item.link_uri; obj.link.innerHTML = item.link_caption; obj.container.className = 'list ' + item.class_name; for (var i = 0; i < item.data.length; i++) { var o_link = document.createElement('a'); var o_span = document.createElement('span'); var o_li = document.createElement('li'); o_link.innerHTML = '<strong>' + item.data[i].title + '</strong> ' + item.data[i].name; o_link.href = item.data[i].uri; o_span.innerHTML = item.data[i].when; o_li.appendChild(o_link); o_li.appendChild(o_span); obj.list.appendChild(o_li); } } catch (e) {;} } var blox_data_done = false; function bblo_ready() { try { if (blox_frame.blox_is_ready()) { if (blox_data_done) return; blox_data_done = true; var t_data = bblo_frame.blox_get_data(); g_data = t_data; if (t_data.display == '0') { bblo_swapClass(bblo_O('sidebox_control'), 'exp', 'fold'); } bblo_O('sidebox_btnprev').href = t_data.prev; bblo_O('sidebox_btnnext').href = t_data.next; for (var i = 0; i < t_data.items.length; i++) { bblo_completeList(i, t_data.items[i]); } bblo_addEvent(bblo_O('sidebox_roll'), 'click', bblo_toggle); bblo_O('sidebox_wrap').style.display = 'block'; } else { window.setTimeout(bblo_ready, 10); } } catch (e) { window.setTimeout(bblo_ready, 10); } } function bblo_toggle() { var obj = bblo_O('sidebox_control'); var write = '0'; if (bblo_hasClass(obj, 'exp')) { bblo_swapClass(obj, 'exp', 'fold'); } else { bblo_swapClass(obj, 'fold', 'exp'); write = '1'; } blox_frame.blox_toggle_display(write); } bblo_addEvent(window, 'load', bblo_init); </script> <script> var pingUrl = window.location.protocol + '//' + window.location.host + '/blog/ping/'; var xhr = new XMLHttpRequest(); xhr.open("GET", pingUrl, true); xhr.send(); </script> <script type="text/javascript"> (function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = "//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3&appId=151924531509550"; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, 'script', 'facebook-jssdk')); </script> <script src="https://apis.google.com/js/platform.js" async defer> {lang: 'pl'} </script> </body> <!-- if mobile end --> </html>